55. Ratujmy swoje pieniądze.

55. Ratujmy swoje pieniądze.

Andrzej ciężko pracując zaoszczędził 10.000 zł. Postanowił więc je “włożyć” na lokatę, bo przecież wiadomo, że „pieniądz robi pieniądz”, zaś tyle się mówi o sile tzw. „procentu składanego”. Chciał też zachować wartość pieniądza w czasie. Lokata trwała 1 rok, zaś oprocentowanie lokaty wynosiło 0,1 %, czyli akurat tyle, ile uchwaliła RPP. Po roku udał się do banku aby odebrać swój kapitał (czyli ciężko zapracowane 10.000 zł) oraz należne mu odsetki. Zdziwił się jednak bardzo, gdyż okazało się, że po roku otrzymał jedynie… 10 zł odsetek. Ale – żeby tego było mało – od tej kwoty musiał jeszcze zapłacić tzw. „podatek Belki” w wysokości 19%. Dlatego też ostatecznie po roku oszczędzania otrzymał na rękę ledwie 8,10 zł zysku w postaci odsetek. Za te pieniądze kupił 2 gałki lodów waniliowych.

W marcu 2020r. zaczął się światowy kryzys gospodarczy, który może być znacznie większy od tego z 2008r. Przestrzegałem przed nim już w 26 odcinku mojego bloga pt. „Jak przygotować się do nadchodzącego kryzysu finansowego?” – czytaj. Wbrew jednak temu, co próbują nam wmówić rządzący – kryzys ten nie jest wynikiem rozprzestrzeniającego się koronawirusa, natomiast niewątpliwie wybuch tej pandemii stał się iskrą zapalną, która go gwałtownie przyśpieszyła.

Masowy dodruk pieniędzy

Od marca drukarki Państwa Polskiego drukują banknoty pełną parą że aż żar z pieca bucha. Mamy bowiem obecnie masowy dodruk pieniędzy na skalę nigdy dotąd nie spotykaną w Polsce i na świecie. Emeryci i renciści – a także liczne grupy „społecznie pokrzywdzone” – dostają świeże i jeszcze pachnące banknoty stu, dwustu, a nawet i pięciuset złotowe prosto z drukarni. Nic tylko się cieszyć… Ale, czyżby naprawdę był jakikolwiek powód do radości??? Otóż niestety nie – natomiast my wszyscy mamy poważny powód do niepokoju.

Inflacja

Jednocześnie uczciwie trzeba dodać, że zjawisko masowego dodruku pieniędzy niestety obecnie występuje w wielu krajach na świecie, co obecnie widać na przykładzie dolara amerykańskiego, który przoduje w niechlubnych statystykach dodruku. Wartość tej waluty spada bowiem na łeb, na szyję – w ciągu ostatnich 4 miesięcy kurs dolara spadł z 4,30 zł za 1 $ do 3,73 zł za 1 $.

Ale z czego to wynika? Otóż podstawowa zasada ekonomii mówi, iż dodruk pieniędzy powoduje INFLACJĘ. Obecny radykalny wzrost cen, który chyba już każdy dostrzega w sklepach, jest wyłącznie skutkiem bezrefleksyjnego dodruku pieniędzy przez Państwo. Jednocześnie zwracam uwagę, iż o inflacji szeroko napisałem w 42 odcinku mojego bloga pt. “Inflacja, co robić i jak się przed nią bronić? 10 sposobów, jak zapobiegać inflacji“- tutaj.

Oficjalnie – tzn. według danych GUS – inflacja w samym tylko miesiącu czerwcu 2020r. wyniosła 3,3 %. Jest to najwyższy wynik w krajach Unii Europejskiej. Natomiast moim skromnym zdaniem te dane są sporo zaniżone, zaś rzeczywista inflacja wynosi około 6-10 %.

Radykalnie niskie stopy procentowe

Żeby tego było mało to (oprócz celowo wywoływanej inflacji) równocześnie mamy obecnie drugie, bardzo niekorzystne dla naszego portfela działanie Państwa, czyli radykalnie niskie stopy procentowe. Za wysokość stóp procentowych w Polsce odpowiada Rada Polityki Pieniężnej.

Uważam, że stopy procentowe w Polsce powinny być wyższe co najmniej o około 1-1,5% ponad realną inflację. Tymczasem tendencja idzie niestety w przeciwnym i bardzo dla nas niekorzystnym kierunku.

Od marca 2015r. do marca 2020r. wysokość stóp procentowych w Polsce była utrzymywana na poziomie 1,5 %. Nie było to może dużo, ale przy w miarę niskiej inflacji można to zaakceptować.

Niestety w dniu 18 marca 2020r. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniżyła wysokość stopy procentowej (tzw. referencyjnej) do 1%, co już było niepokojące dla naszych kieszeni. Minęły ledwie 3 tygodnie, a RPP obniżyła wysokość stóp procentowych do 0,5 %, co stanowiło bardzo mocne uderzenie w nasze portfele. Zupełnie skandaliczne – moim zdaniem – było natomiast obniżenie przez RPP w dniu 29 maja 2020r. wysokości stóp procentowych do 0,10 % (podkreślam: zero przecinek jedna dziesiąta procenta), gdyż oznacza to tzw. realnie ujemne stopy procentowe w Polsce. Praktycznie obniżono je zatem do zera, ale po to, aby to nie wyglądało to „głupio” pozostawiono tą jedną dziesiątą procenta.

Oszustwo lokaty terminowej (na obecnych zasadach)

Co to dla nas oznacza? Wytłumaczę Ci to na konkretnym przykładzie.

Wyobraź sobie, że ciężko pracując zaoszczędziłeś 10.000 zł (dziesięć tysięcy złotych). Postanowiłeś więc je włożyć na lokatę, bo przecież wiadomo, że „pieniądz robi pieniądz”, zaś tyle się mówi o sile tzw. „procentu składanego”. Lokata trwała 1 rok, zaś oprocentowanie lokaty wynosiło 0,1 %, czyli akurat tyle, ile uchwaliła RPP. Po roku udałeś się do banku aby odebrać swój kapitał (czyli ciężko zapracowane 10.000 zł) oraz należne Ci odsetki. Okazało się, że po roku otrzymałeś jedynie 10 zł (tak, tylko dziesięć złotych) odsetek. Ale – żeby tego było mało – od tej kwoty musiałeś jeszcze zapłacić tzw. „podatek Belki” w wysokości 19%. Dlatego też ostatecznie po roku oszczędzania otrzymałeś na rękę ledwie 8,10 zł zysku w postaci odsetek. Za te pieniądze to może kupisz 2 gałki lodów waniliowych.

Ale należy jeszcze wziąć pod uwagę jedną rzecz: Po uwzględnieniu nawet tej oficjalnej (czyli zaniżonej) inflacji w wysokości 3,3 % to te 10.008,10 zł po roku oszczędzania na lokacie będzie warte tyle, co dzisiejsze 9.688,38 zł. Oznacza to, że po roku oszczędzania za tę kwotę 10.008,10 zł będzie można kupić tyle towaru, co dziś kupisz za kwotę 9.688,38 zł.

Co by jednak stało się, gdybyś chciał te pieniądze oszczędzać na lokacie długoterminowej, powiedzmy przez 3 lata? Otóż po uwzględnieniu oficjalnej inflacji w wysokości 3,3 % to wprawdzie otrzymasz 10.024,33 zł po 3 latach oszczędzania na lokacie, ale kwota ta będzie realnie warta tyle, co dzisiejsze 9.093,99 zł. Innymi słowy, po 3 latach oszczędzania za tę kwotę 10.024,33 zł będzie można kupić tyle towaru, co dziś kupisz za kwotę 9.093,99 zł.

Innymi słowy, polityka pieniężna RPP spowodowała to, że po prostu nie opłaca się oszczędzać pieniędzy na lokacie w banku, gdyż po roku oszczędzania kwoty 10.000 zł realnie stracisz na tym około 312 złotych, zaś po 3 latach – ponad 900,00 zł.

Reasumując, przechowując obecnie pieniądze w banku masz realnie GWARANCJĘ STRATY.

Realna inflacja v/s inflacja oficjalna

Moim zdaniem, rzeczywista inflacja jest jednak wyższa niż oficjalna i wynosi około 6-10 %, a zatem ta realna strata jest jeszcze wyższa. Zakładając jednak – z daleko idącej ostrożności – tę mniejszą inflację realną (tj. 6 % – choć pewnie jest ona w rzeczywistości wyższa) to po roku oszczędzania w banku kwoty 10.000 zł realnie stracisz na tym prawie 560 zł, zaś po 3 latach – prawie 1.600 złotych.

Po uwzględnieniu 6% inflacji te 10.008,10 zł (tj. kapitał + odsetki – podatek Belki) będzie bowiem warte po roku tyle, co dzisiejsze 9.441,60 zł, zaś 10.024,33 zł (tj. kapitał + odsetki – podatek Belki) będzie warte po 3 latach tyle, co dzisiejsze 8.416,62 zł.

Co się stanie jeśli będziesz trzymał pieniądze na nieoprocentowanym rachunku bankowym?

Powyższy przykład dotyczy osób, które wykazały się jakąś „przezornością”, zaufały bankom i wpłaciły pieniądze na lokatę terminową, czyli otrzymują jednak z tego jakieś – niskie, bo niskie, jednak jakieś – odsetki.

Spora część Polaków przechowuje jednak swoje środki w bankach na w ogóle nieoprocentowanych rachunkach (np. ROR), albo też trzyma pieniądze „w skarpecie”.

Wyobraź sobie zatem, że posiadasz 10.000 zł na nieoprocentowanym rachunku bankowym przez rok czasu.

Po uwzględnieniu 3.3% inflacji (zaniżonej), te 10.000,00 zł będzie warte tyle, co dzisiejsze 9.680,54 zł, czyli po roku za tę kwotę 10.000,00 zł kupisz tyle towaru, co dziś możesz kupić za kwotę 9.680,54.

Natomiast po 3 latach te 10.000,00 zł będzie warte tyle, co dzisiejsze 9.071,92 zł.

Obligacje skarbowe

Podobnie jak w przypadku lokat bankowych nie opłaca się też oszczędzać na obligacjach skarbowych Skarbu Państwa. Wysokość odsetek w przypadku stałoprocentowych obligacji 3-miesięcznych wynosi ledwie 0,50 %, zaś w przypadku obligacji 2-letnich wynosi 1 %, a zatem są one gwarancją straty.

Wprawdzie teoretycznie ochronić wartość kapitału powinny tzw. obligacje indeksowane inflacją (tj. 4-letnie, 10-letnie, rodzinne 6-letnie i rodzinne 12-letnie), ale tak by było, gdyby oficjalna inflacja pokrywała się z rzeczywistą inflacją. Tymczasem moim zdaniem tak nie jest, a zatem także nie spełniają one swojej roli.

Ponadto, na nieopłacalność tej inwestycji wpływa także podatek Belki (19%) oraz niekorzystne i nieindeksowane inflacją oprocentowanie tych obligacji w pierwszym roku.

Tzw. „podatek Belki”

Żeby tego było mało – nie dość, że obecne odsetki z lokat bankowych i obligacji skarbowych są żenująco niskie to jeszcze Państwo Polskie zabiera nam 1/5 dochodu z tych odsetek (tj. 19 %) w postaci podatku od dochodów kapitałowych, zwanego potocznie “podatkiem Belki”.

Uważam, że podatek ten powinien by zlikwidowany z 4 powodów:

a) zapłaciliśmy już raz podatek dochodowy od zarobionych przez nas pieniędzy, a zatem jeśli chcielibyśmy je np. „dać” do banku na lokatę to odsetki od tej kwoty nie powinny być już opodatkowane,

b) wysokość odsetek jest obecnie tak żałośnie niska, że Państwo powinno z nich zrezygnować,

c) podatek ten „zniechęca” Polaków do oszczędzania,

d) podatek ten wprowadzono tymczasowo, a obecnie mija 19 rocznica jego funkcjonowania.

Z tych względów popieram inicjatywę Fundacji Trading Jam, która walczy o jego likwidację. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj – https://www.youtube.com/watch?v=kx1P1G5u5ag .

Pułapka Państwa w stosunku do Polaków

Powyższe przykłady jasno wskazują, że jest „coś nie tak”. Państwo bowiem zastawiło na nieświadomych Polaków swoistą pułapkę:

a) z jednej bowiem strony zarobione i posiadane przez nas pieniądze z dnia na dzień tracą na wartości, a to z powodu wysokiej inflacji (zarówno oficjalnie podawanej, jak też i tym bardziej tej rzeczywistej) spowodowanej bezprecedensowym drukowaniem pieniędzy przez Państwo Polskie,

b) z drugiej zaś strony Polacy nie są w stanie obronić w normalny, tradycyjny sposób realnej wartości swoich pieniędzy, albowiem na skutek bardzo niskich stóp procentowych określonych przez RPP odsetki wypłacane w bankach na lokatach terminowych powodują rzeczywistą stratę.

Jest to sytuacja nienormalna, a nawet patologiczna, albowiem obowiązkiem Państwa jest dbanie o utrzymanie wartości pieniądza zarobionego przez obywateli polskich.

Zgodnie bowiem z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o Narodowym Banku Polskim (Dz.U. Nr 140, poz. 938) – Podstawowym celem działalności Narodowego Banku Polskiego jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP. Przypomnę jedynie, że Rada Polityki Pieniężnej jest organem Narodowego Banku Polskiego.

Innymi słowy, skrajnie niskie stopy procentowe ustalane przez Radę Polityki Pieniężnej obecnie nie powodują utrzymania stabilnego poziomu cen, zaś przeciętny Polak z dnia na dzień traci wartość swoich pieniędzy.

Polacy nie są zatem w stanie obronić w normalny, tradycyjny sposób realnej wartości swoich pieniędzy, a zatem – chcąc tę wartość zachować – zostali „zmuszeni” przez Państwo do podjęcia ryzykownych inwestycji (np. w inwestowanie w akcje na giełdzie, na czym większość ludzi zna się bardzo słabo, skutkiem czego znaczna ich część nie tylko nie utrzyma wartości posiadanych pieniędzy, ale poniesie dotkliwą stratę).

Państwo Polskie nie może w ten sposób postępować i stanowczo się temu sprzeciwiam.

Jak możemy ratować swoje pieniądze?

Uważam, że wszyscy Polacy powinni ratować swoje pieniądze przed niekorzystną polityką Państwa. Dlatego też postanowiłem dziś wymienić Wam 8 przykładowych sposobów, jak zachować wartość pieniądza w czasie. Oto one:

1. Podpisz petycję o likwidację „podatku Belki”

Mając na uwadze sytuację w jakiej znalazł się nasz kraj, polscy pracownicy, a także polskie przedsiębiorstwa, podpisz petycję Fundacji Trading Jam o likwidację podatku od dochodów kapitałowych, zwanego potocznie “podatkiem Belki”.Im więcej osób ją podpisze tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie on zlikwidowany. Petycję znajdziesz tutaj.

2. Wybierz swoje pieniądze z banku

Wybierz swoje pieniądze z banku (z wyjątkiem absolutnego minimum), bo i tak odsetki są tak żenująco niskie, że nic na tym nie zarobisz (no chyba że masz jeszcze wysokie oprocentowanie na „starych zasadach”). Poza tym, nie ma żadnego powodu, aby bank „za darmo” mógł zarabiać na Twoim kapitale (a Ty jednocześnie na tym tracił). Możesz te pieniądze zainwestować w lepszy sposób. Jeżeli większość Polaków tak zrobi to może rządzący zmienią swoją politykę.

Ponadto, aby uniknąć tzw. scenariusza cypryjskiego z 2013r. warto wycofać pieniądze z lokat i rachunków bankowych, gdyż państwo w przypadku kryzysu z dnia na dzień może legalnie skonfiskować w pewnym zakresie nasze pieniądze z banku.

3. Nie trzymaj biernie pieniędzy „w skarpecie” , ale mądrze je zainwestuj, aby na Ciebie „pracowały”

Jest to najbardziej podstawowa reguła w czasach inflacji i niskich stóp procentowych. Dlatego też nie trzymaj pieniędzy w gotówce lub na nieoprocentowanym rachunku, ale je mądrze „zainwestuj”, bo za rok za nie już mniej kupisz.

4. Kup złoto lub srebro, jeżeli zamierzasz oszczędzać w perspektywie długoterminowej

Od tysięcy lat złoto było i jest jedynym realnym miernikiem wartości pieniądza. Kto kupił złoto rok temu za około 1500 $ za uncję może je dziś sprzedać za prawie 2000 $. Pamiętaj jednak, że na złocie nie zarobisz (np. odsetek tak jak na lokacie, czy też na obligacjach), ale też złoto ma inny cel. Otóż funkcją złota jest przechowywanie wartości zgromadzonego kapitału – i to w okresie długoterminowym. W okresie krótkoterminowym możesz na nim stracić.

Z kolei srebro jest bliskim „kuzynem” złota, co oznacza, że z lekkim opóźnieniem podąża za złotem. Jego cechą jest jednak to, że tendencje wzrostowe (lub też spadkowe) są bardziej gwałtowne. Oznacza to, że jeśli np. w ciągu roku cena złota wzrośnie np. o 30 % to cena srebra może w tym samym czasie (ale nieco później) wzrosnąć np. o 75 %. Minusem tego metalu jest jedynie 23 % VAT, ale tylko jeśli kupujesz „nowe” od dealera.

5. Kup akcje, które wypłacają dywidendy, ale jeśli masz wiedzę na ten temat

Dywidenda to pieniądze wypłacane właścicielom akcji danej spółki będąca częścią zysku wypracowanego prze tę spółkę. Jeśli zatem myślisz o akcjach nie w celach spekulacyjnych (tzn. tanio kupić i drogo sprzedać), ale jako o źródle stałego przychodu z dywidendy to kup takie akcje (ale tylko wtedy, jeśli masz wiedzę na ten temat ).

6. Jeżeli masz większe środki finansowe to kup nieruchomość, ale „mądrze” i nie na kredyt

Aktualne ceny nieruchomości „stoją w miejscu” lub lekko spadają. Musisz mieć jednak szeroką wiedzę na ten temat, gdyż nieprawdą jest – jak panuje powszechne przekonanie – iż rzekomo „Na nieruchomościach nigdy nie możesz stracić”. Owszem można i znam takie przykłady. Generalnie jednak w perspektywie długookresowej (tj. powyżej 10 lat) na nieruchomościach się zyskuje. Natomiast osobiście uważam, że najlepiej kupować nieruchomości w czasie kryzysu, gdy ich wartość znacznie spada, gdyż można wtedy je nabyć znacznie poniżej dotychczasowej wartości. Dlatego też warto zgromadzić jak najwięcej oszczędności (gdy ich ceny są wysokie), albowiem w wypadku kryzysu ceny towarów i usług spadają i często można trafić na niesamowite okazje.

7. Kup jakiś towar, który w Twojej ocenie przechowa swoją wartość lub nawet za jakiś czas będziesz mógł go sprzedać go drożej

Uważam, że dziś najgorszym wariantem jest zwykłe przechowywanie pieniądza (w gotówce lub na nieoprocentowanym koncie), bo na tym wyłącznie stracisz. Dlatego też proponuję Ci, abyś uwolnił swoją kreatywność i sam pomyślał, jaki towar mógłbyś dziś kupić, który za jakiś czas sprzedałbyś z zyskiem (np. na Allegro, czy też Ebay-u). Weź jednak pod uwagę takie rzeczy, które mógłbyś łatwo przechować (tzn. niepsujące się i niezbyt dużych gabarytów).

8. Inwestuj w siebie

Inwestycja w siebie zawsze jest czymś najlepszym i zdecydowanie najbardziej Ci ją polecam. Pod tym pojęciem rozumiem pozyskanie nowej wiedzy lub umiejętności, które pomogą Ci uzyskiwać nowy większy dochód, zwłaszcza w tych niepewnych czasach. Może to być np. jakiś kurs czy też szkolenie, albo też nowy kierunek studiów w dobrym zawodzie.

PAMIĘTAJ, PEWNE JEST JEDNO: JEŻELI NIC NIE ZROBISZ – NA STO PROCENT STRACISZ…

Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga, a także polubienie mnie na Facebook-u.

Powyższe zdjęcie wykonałem na Rodos.

Copyright © 2020 Rafał Ganowski

Dodaj komentarz

Close Menu